Lenovo nie zwraca pieniędzy za niechciane oprogramowanie
Dostałem ostatnio maila od Karola Szafrańskiego, który przymierzał się do zakupu laptopa firmy Lenovo. Przed zakupem spróbował uzyskać informację na temat dostępności wybranego przez siebie laptopa bez systemu Windows. Osobiście wysłałem maile do 11 producentów sprzętu, wśród tych producentów było też Lenovo, jednak nie otrzymałem odpowiedzi. Dzięki Karolowi wiemy już, że Lenovo dołącza do takich firm jak Sony, Samsung, HP, Fujitsu-Simens oraz Dell, które nie oferują swoim klientom prawa do zwrotu pieniędzy za niechcianą licencją za system OEM.
Treść listu:
Witam serdecznie,
jako zadowolony od kilku dobrych lat użytkownik laptopa Thinkpad R50e rozważam aktualnie zakup nowego laptopa (stary “odsłużył”swoje). Bardzo poważnie biorę Państwa ofertę pod uwagę, ponieważ Thinkpady darzę zaufaniem, mam jednak jedno bardzo ważne z mojego punktu widzenia pytanie.Jestem użytkownikiem systemu GNU/Linux i preinstalowana kopia systemu Windows dostarczana z Państwa sprzętem nie będzie przeze mnie używana. Ponieważ nie jestem w stanie nabyć interesującego mnie modelu (14-calowe modele z serii Thinkpad R lub T) bez systemu operacyjnego, zamierzam nie zaakceptować umowy licencyjnej Microsoft i usunąć system z komputera. Zgodnie z treścią EULA Microsoftu w wypadku niezaakceptowania jej treści należy skontaktować się z producentem w celu uzyskania informacji co do zwrotu pieniędzy.
Moje pytanie brzmi: jaka jest Państwa polityka w sprawie zwrotu pieniędzy za niepotrzebne mi oprogramowanie Microsoft?
Nadmieniam, że co najmniej dwie konkurencyjne firmy działające na polskim rynku (Asus oraz Acer) dają możliwość zrezygnowania z preinstalowanego Windows i zapewniają zwrot pieniędzy (ich odpowiedzi na podobne do mojego zapytanie mogą Państwo przeczytać na http://uwolnijlaptopa.pl/odpowiedzi-producentow-sprzetu-na-list-w-sprawie-laptopa-bez-windows/ ).
Z poważaniem
Karol Szafrański
Odpowiedź Lenovo:
Witam serdecznie,
Niestety firma Lenovo nie zwraca pieniędzy za nieużywanie oprogramowania.Pozdrawiam,
Barbara Krawczyk
Lenovo Technology B.V. Sp.z o.o. Oddział w Polsce Al.Krakowska 271 02-133 Warszawa
tel. +48 22 395 64 76 fax +48 22 395 64 64







10 marca, 2010 at 19:40
Nie do konca prawda
10 marca, 2010 at 19:42
Jeśli uważasz, że coś tu jest nieprawdziwego to podaj jakiś argument.
10 marca, 2010 at 23:33
bardzo „podoba” mi się użyte w odpowiedzi sformułowanie („nieużywanie oprogramowania”), bardzo interesujące z lingwistycznego punktu widzenia
11 marca, 2010 at 00:08
@Karol – kup sobie Della Vostro 3400 z Ubuntu albo Precision M2400 z Red Hatem.
11 marca, 2010 at 01:00
@Edi: na nieszczęście z punktu widzenia sprzętowego (trwalsza obudowa, klawiatura) idealnie pasują mi tylko Delle z serii Latitude, a te też są dostarczane tylko z “piątym kołem u wozu” produkcji MS. Wiem, wybrzydzam, ale moja sytuacja jest ewidentnym dowodem, że sprzedaż wiązana laptopa z systemem jest krzywdząca dla klienta, ogranicza konsumentów, jest wbrew ich interesowi i powinien się z tym rozprawić UOKiK. To, że firma oferuje kilka modeli z Linuksem to jeszcze nie to. Ideałem byłoby, gdyby każdy model laptopa miał wersje z Win i bez albo każdy producent miał procedurę zwrotu jak Acer i Asus.
11 marca, 2010 at 01:01
@Edi: na nieszczęście z punktu widzenia sprzętowego (trwalsza obudowa, klawiatura) idealnie pasują mi tylko Delle z serii Latitude, a te też są dostarczane tylko z “piątym kołem u wozu” produkcji MS. Wiem, wybrzydzam, ale moja sytuacja jest ewidentnym dowodem, że sprzedaż wiązana laptopa z systemem jest krzywdząca dla klienta, ogranicza konsumentów, jest wbrew ich interesowi i powinien się z tym rozprawić UOKiK. To, że firma oferuje kilka modeli z Linuksem to jeszcze nie to. Ideałem byłoby, gdyby każdy model laptopa miał wersje z Win i bez albo każdy producent miał procedurę zwrotu jak Acer i Asus.
11 marca, 2010 at 01:56
Przecież Latitude E6400 są niemal identyczne z Precisionami M2400.
A to, że Lenovo nie może dogodzić 1% klientów nie znaczy jeszcze, że narusza zbiorowe interesy konsumentów.
11 marca, 2010 at 02:04
Latitude E6400 są dostępne z FreeDOS i niemal identyczne z Precisionami M2400 które mają Red Hata.
A to, że Lenovo nie może dogodzić 1% potencjalnych klientów nie znaczy jeszcze, że narusza zbiorowe interesy konsumentów.
11 marca, 2010 at 08:50
Czyli są równi i równiejsi?
Bredzisz, prawo jest prawem. Jak nie zwracają to niech dostaną pozwy i niech płacą kary, może to ich skłoni do traktowania WSZYSTKICH klientów na równi “jaki chce szanowny klient system? żaden? ok, windows, prosze oto płytka, dopłaca szanowny klient 100pln” (chyba tyle zwraca producent za ten preinstalowany)
11 marca, 2010 at 19:56
niecale 7$ za Windows7 starter.. tak 21zl:D wiec ja sobie odpuscilem^^ wywalilem juz papierki od asusa wiec nie podam dalszych cen..
11 marca, 2010 at 19:26
Mnie BAAARDZO cieszy w końcu, że ktoś zauważył że problem NIE LEŻY PO STRONIE SPRZEDAWCÓW DETALICZNYCH A PRODUCENTÓW!
11 marca, 2010 at 22:04
Dokładnie tak Brokenik. Jedyny nagłośniony w Polsce zwrot Windowsa OEM to idiotyczne wymuszenie na detaliście zapłacenia użytkownikowi za zwrot. Czyli strata detalisty, któremu producent nic nie odda.
Ale tylko tyle udało się wymóc Linuksiarzowi przy udziale inspekcji handlowej. Wiadomo, mały sklepik wolał “dać stówę” niż iść na udry z urzędniczym walcem. Dystrybutor (bo ani Samsung Polska NIE jest producentem, ani żadna inna firma typu XXX Polska) ma już sztab prawników i pieniądze, żeby się po sądach włóczyć. Ale to właśnie dystrybutorów należy przycisnąć.
11 marca, 2010 at 23:11
"Latitude E6400 są dostępne z FreeDOS" Mógłbyś mi podpowiedzieć gdzie? Nie widziałem nigdzie żadnej takiej oferty. A Dell Precision M2400 ma dedykowaną grafikę, której mi nie potrzeba.
1%? To nadal jest parę tysięcy Polaków rocznie, jak mniemam. A wliczyłeś w to rzesze studentów mających dostęp do MSDNAA? Linuksa używa niewielu, to prawda. Ale studentów, którzy nie chcą płacić za dołączonego Windowsa, bo mogą mieć z uczelni legalny za darmo w prawie dowolnej potrzebnej im wersji, znalazłoby się na pewno więcej.
13 marca, 2010 at 11:24
Tez sie kiedys z nimi kontaktowalem. Ostatecznie mnie olali, i przestali odpowadac na jakiekowliek maile. Niestety podkopali moje zaufanie i sympatie do tej firmy. Sam mam kilka thinkpadow i uwazam je za najlepsze notebooki jakie sa (w danej klasie), ale to co wyprawiaja z klientami to czasami sie w glownie nie miesci.
13 marca, 2010 at 17:42
Dlatego kupując sobie w czasach gdy USD smigał w okolicach 2PLN T61p w Stanach wybralem najtansza Viste Basic. Niestety i tak musialem zaplacic haracz, dotacje, czy skladke na MS. Z drugiej strony zastanawiam sie czemu kazdy komputer nie jest sprzedawany z preinstalowanym MS Office i PhotoShopem, ktory jak wiadomo musisz uzywac.
15 marca, 2010 at 19:52
Narusza. A może ktoś woli sobie kupić boxa bez zbędnych śmieci, które tylko spowalniają działanie systemu? Studentów z dostępem do MSDNAA jest na pewno więcej niż 1% kupujących laptopy ale większość nie załatwia sobie stamtąd WIN'a bo i tak musi kupić lapka z systemem microsoftu.
15 marca, 2010 at 21:24
Próbowałem u producenta i zbywano mnie podobnymi formułkami jak kolegę. W pismach do urzędów nigdy nie wspominałem, że winny jest detalista. Zaproponowałem tylko raz że zwrot u niego byłyby najprostszy bo nie wymagałby udowadniania zakupu producentowi i właściwie mógłby odbyć się przy kupnie laptopa. Powoływanie się na EULA (czyli umowę między Tobą a producentem) w urzędach można między bajki włożyć. Jedyny dokument prawny jaki posiadasz to faktura( czyli umowa między Tobą a detalistą) i tylko ona prawnie się liczy. Następnym razem przetestuje EULA w pozwie cywilnym;)
15 marca, 2010 at 23:05
Niby na jakiej podstawie sklep miałby zwracać pieniądze za niechcianą licencję skoro nie jest właścicielem Windowsa?
15 marca, 2010 at 23:16
No nie bardzo bo producenci laptopów nie są właścicielami Windowsa, więc nie ma podstaw do zwrotu ceny licencji.
20 marca, 2010 at 10:43
Zwracam honor:) Faktycznie pojawiły się wersje Latitude z FreeDosem, podobno też z Ubuntu. Szczęśliwie udało mi się nabyć E5400 właśnie z FreeDosem w łódzkiej firmie ElectroGarden. Plus dla sprzedawcy – sam zaproponował taką maszynę, kiedy zobaczył, że wyciągam CD z Linuksem
5 kwietnia, 2010 at 10:30
Tylko w odpowiedzi napisali: "… nie zwraca pieniędzy za nieużywanie oprogramowania." z dużym naciskiem na nie używanie. Przecież z prawnego punktu widzenia nie chodzi o nie używanie systemu( następstwo) a korzystanie lub nie z licencji. Karol słusznie napisał, że nie akceptuje umowy licencyjnej a więc jeśli domniewa się, że korzystanie z licencji jest legalne bo za to zapłacił to następstwem jest jej używanie a nie odwortnie.
Sugerowałbym Karolowi maila z prośbą o sprecyzowanie odpowiedzi od firmy lenovo.
Też nie korzystam z licencji tylko, że na początku korzystałem z niej i nie zastanawiałem się czy licencję wykupuję się na jakiś okres czy na stałe. Pewnie to drugie. Tylko jak wymieniam laptopa to dlaczego mam za nią płacić jeszcze raz.